15.08.2017

„Po omacku” Guðmundur Daníelsson


„Po omacku” to jedna z najciekawszych islandzkich książek, jakie wpadły w moje ręce. Jej autor, Guðmundur Danielsson, w poruszający sposób opowiada o ważnych sprawach: o biedzie, tęsknocie za godnym życiem, buncie i namiętnościach.

Akcja toczy się w nadmorskiej wsi. Wśród rybaków znajduje się niewidomy Jon. Opiekuje się nim Birna, którą kiedyś wziął z przytułku. Ale pewnego dnia dziewczyna ucieka. Niewdzięcznica? Z początku tak pomyślałam, jednak zmieniłam zdanie, gdy poznałam powody jej odejścia. Otóż ten na pozór bezradny ślepiec bez skrupułów ją krzywdził. Opluwał, wykorzystywał seksualnie. Do pierwszego gwałtu doszło, gdy miała zaledwie dwanaście lat. Teraz czuje się na tyle silna i zdesperowana, by walczyć o swoje prawa. Najpierw chce poprosić pastora o udzielenie jej komunii, bo, jak mówi, „Nowe życie zaczyna się od wnętrza, a nie od zewnątrz”*, a potem poszukać bezpiecznego miejsca i ludzi, którzy by ją szanowali.

W kolejnych rozdziałach Daníelsson pisze o sekretach coraz to innych mieszkańców osady. Okazuje się, że nie tylko Birna przeżywa piekło. W tragicznej sytuacji znajduje się również Torfi – brat śmiertelnie chorego Godego. Matka nie umiała równą uwagą obdarzyć obu chłopców, wyróżniała chorego, skutkiem czego obaj się nienawidzą i zazdroszczą jeden drugiemu. Torfi czuje się jak niepotrzebny śmieć, a Godi jak ktoś zniewolony, niemający żadnych praw. Matka chce, by umarł jako święty. Co zrobi, gdy Godi okaże, że ma pragnienia seksualne?

Wspomnę jeszcze o Bogatym Karlu. Jego dzieciństwo podobne było do dzieciństwa Birny – śmierć rodziców, tułanie się po chatach obcych ludzi, głód, upokorzenia. Tragiczne doświadczenia spaczyły jego charakter. Karl wyznaje zasadę „cel uświęca środki” i często posuwa się do oszustw oraz drobnych kradzieży, zabiera na przykład ryby niewidomemu człowiekowi. Wie, że niejeden sąsiad źle mu życzy i zazdrości majątku.

Tej późnojesiennej nocy, gdy rozgrywa się akcja „Po omacku”, wielu mieszkańców osady jest zbyt wzburzonych czy zrozpaczonych, by spokojnie spać. Wychodzą ze swoich domów i błąkają się po omacku, starając się zaspokoić swoje potrzeby. Męczy ich lęk o przyszłość, gorycz, pożądanie, tęsknota za lepszym życiem. Jedna z osób planuje nawet morderstwo. Guðmundur Daníelsson głęboko wnika w ich uczucia, tworząc wiarygodne i przejmujące portrety psychologiczne. Bardzo, bardzo podobała mi się ta powieść.

---
* Guðmundur Daníelsson, „Po omacku” („Blindingsleikur”), przeł. z norweskiego Zbigniew Chudoba, Wydawnictwo Poznańskie, 1981, str. 17.

19 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Myślę, że jeśli po nią sięgniesz, nie będziesz żałować. Powieść bardzo wciąga. Żałowałam, że nie jest dłuższa. :)

      Usuń
  2. Wygląda bardzo zachęcająco; świat osób okaleczonych, skrzywdzonych, samotnych zawsze był przedmiotem moich zainteresowań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej książce jest kilka skrzywdzonych osób. Moi ulubieni bohaterowie to Birna i Torfi. Niewidomego rybaka jakoś nie umiałam żałować, choć może powinnam. Książka wydała mi się bardzo ciekawa. :)

      Usuń
  3. O proszę, całkiem niedawno wróciłem z literackiej wyprawy na Północ (tyle, że ja gościłem w Szwecji - czytałem naszego wspólnego znajomego, tj. "Dom Babel" P. Ch. Jersilda).

    Twoja lektura sprawia wrażenie b. ciekawej, głównie dlatego, że idealnie uzmysławia jak łatwo jest wydawać osądy na cudzy temat i jak często te opinie budowane na subiektywnych wrażeniach mogą rozmijać się z rzeczywistością - bardzo cenię sobie takie pozycje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powieść jest mroczna, Guðmundur Daníelsson umie pokazać, że nic nie jest takie, jakie się wydaje na pierwszy rzut oka i że ludzie kryją w sobie wiele tajemnic. Wstrząsnęły mną sceny w domu nieuleczalnie chorego Godego. Jaka straszna jest jego matka! Jaką krzywdę zrobiła drugiemu z synów...

      A „Dom Babel” czytałam. Wspaniała książka, powiedziałabym, że ciekawsza niż „Wyspa dzieci”. Niecierpliwie czekam na Twoją recenzję. :)

      Usuń
  4. Bardzo lubię doskonałe portrety psychologiczne i trudną tematykę, więc książkę koniecznie przeczytam, zwłaszcza że literatury islandzkiej zupełnie (jeszcze) nie znam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie znam wiele książek islandzkich. Niedawno czytałam „Miasteczko w Islandii”. Blogerzy wychwalali, a mnie nie zachwyciło. Podobało mi się natomiast „Duszpasterstwo koło lodowca”. Tytuł niezachęcający, ale książka świetna. :)

      Usuń
    2. Dzięki, zapamiętam i też się za nią rozejrzę. :)

      Usuń
    3. Cieszę się, że zachęciłam. :)

      Usuń
  5. Nie zwróciłam wcześniej uwagi na tę powieść, a tiu proszę, jakże ciekawe portrety psychologiczne postaci. :) Bardzo chętnie zapoznam się z książką, tytuł już dopisałam do listy czytelniczej. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Portrety rzeczywiście są ciekawe. Żałuję, że nie wydano u nas więcej książek tego pisarza. :)

      Usuń
  6. I wygląda na to, że każdy z bohaterów czegoś szuka, może lepszego życia, a może tylko chwilowego zaspokojenia potrzeb? Wiarygodne portrety psychologiczne mnie zachęcają, ale mimo to jakoś się waham. Zapamiętam jednak, że ta historia zrobiła na tobie takie duże wrażenie i może kiedyś po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, każdy szuka czegoś ważnego. Jedni znajdują, inni nie. Zakończenie bardzo mi się podobało. Gdybyś kiedyś miała chęć na coś islandzkiego, pamiętaj o tej książce. :)

      Usuń
    2. Będę pamiętała :)

      Usuń
  7. Nie słyszałam wcześniej o tej książce. Wynajdujesz perełki. Większość z nas czyta nowości, a u Ciebie takie skarby sprzed wielu lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię stare książki. :) A ta zasługuje na uwagę czytelników.

      Usuń
  8. Niesamowita książka. Zapiszę ją sobie na listę. Może uda się gdzieś znaleźć. Ten ich mały świat wydaje się taki... klaustrofobiczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, to książka niesłusznie zapomniana. Warto jej poszukać. :) Tak, światek z powieści jest klaustrofobiczny. Mała rybacka wioska i wielkie ludzkie dramaty. Ależ mi się zrobiło smutno, kiedy zobaczyłam, że nie wydano u nas nic więcej Daníelssona...

      Usuń