05.12.2013

„Po liściach palmowych i różach” Stig Claesson


Bardzo lubię literaturę obyczajową z krajów skandynawskich. Kilka dni temu w moje ręce wpadła króciutka książka szwedzkiego pisarza Stiga Claessona o tytule „Po liściach palmowych i różach”. Jest to bardzo niepokojąca, dziwna opowieść. Już z pierwszego zdania dowiadujemy się, że bohater postanowił zabić starą, schorowaną kobietę. Dlaczego?

Ten czterdziestoletni mężczyzna przybył do jednego ze szwedzkich domów, aby doręczyć zamówiony kiedyś sznur. W chatce zastał samotną sparaliżowaną staruszkę. Kobieta leżała w czystej pościeli, jej długie włosy były porządnie uczesane, najwyraźniej więc ktoś o nią dbał. Mężczyzna poczuł wielkie zdumienie, bo jeszcze nigdy w żadnym z domów nie widział niepełnosprawnego starego człowieka. Nie mógł pojąć, dlaczego ktoś traci czas na zajmowanie się staruszką, skoro w Szwecji powstało mnóstwo specjalistycznych ośrodków dla sparaliżowanych i „niepotrzebnych”. Poczuł też gniew. A sytuacja bezradnej staruszki stawała się coraz straszniejsza... 

Oprócz opisu niebezpieczeństwa grożącego sparaliżowanej otrzymujemy krytykę szwedzkiej obyczajowości lat siedemdziesiątych. W jednej ze scen książki widzimy, jak bohater odwiedza dopiero co poznaną dziewczynę. Jej rodzice nie mają nic przeciwko temu, by córka brała z nieznajomym wspólny prysznic. To wydaje im się normalne. W zdziwienie wpadają dopiero wtedy, gdy dowiadują się, że w ich sąsiedztwie mieszka sparaliżowana staruszka. Starzy ludzie – i to zasygnalizował Claesson – coraz rzadziej przebywają w rodzinnych domach, traktuje się ich bezdusznie, jak niepotrzebne rzeczy. 

Nie zetknęłam się nigdy wcześniej z podobną fabułą, z podobnym pomysłem na książkę. „Po liściach palmowych i różach” to historia oryginalna, okrutna i bardzo pesymistyczna. Polecam. 

Moja ocena: 5/6

---
Claesson Stig, „Po liściach palmowych i różach” („På palmblad och rosor”), przeł. Sawicki Karol, Czytelnik, 1979.

34 komentarze:

  1. Szwedzi zawsze wydawali się narodem zimnym, pozbawionym uczuć. Ich obyczajowość zaszczepiona chyba właśnie w latach 70-tych przez lewaków jak sądzę dzisiaj się mści. Taki naród nie może czuć się szczęśliwy. To tylko pozory. Oby u nas tej obyczajowości przeciwnej naturze człowieka nie udało się zaszczepić. Trzeba się temu silnie przeciwstawiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie chciałabym, by u nas zaszczepiły się szwedzkie zwyczaje :)
      Ale trzeba przyznać, że Polacy mają zupełne inne podejście do starych ludzi. W naszych domach mieszkają rodziny wielopokoleniowe, a schorowani staruszkowie chyba częściej mieszkają przy rodzinie niż w domach opieki. Dzieci oddające rodziców do domów opieki często spotykają się z potępieniem. A domy opieki nie cieszą się dobrą opinią. Często dochodzi w nich do znęcania się nad bezbronnymi podopiecznymi.

      Usuń
    2. Niestety i nasza obyczajowość się zmienia.
      Bywa i to nie tak rzadko, że ludzie chcąc wyjechać na wczasy podrzucają swych staruszków do szpitali zamiast np. załatwić sobie opiekę. Ta jednakże kosztuje.
      A poza tym często nie znajdują już czasu, by odwiedzać swych starych rodziców.
      Priorytety się zmieniają i niestety i nasza uczuciowość też. Serca nam się robią tez konsumpcyjne.

      Usuń
    3. Ale książkę chętnie bym przeczytała, gdyż Skandynawowie tak w ogóle mnie interesują.

      Usuń
    4. A bywa też tak, że wyjeżdżają i zostawiają chorych staruszków w ogóle bez opieki, bo opieka kosztuje (na wyjazd ich stać, a na opłacenie opiekunki nie). Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś. Coraz więcej jest bezdusznych ludzi.
      A książkę warto przeczytać, bo to niebanalny utwór, taki "z pomysłem".

      Usuń
  2. Mam bardzo dobre wspomnienia ze Szwecji i pewnie dlatego jestem szczególnie otwarta na tamtejszą literaturę. Ucieszyłam się, że podrzucisz mi kolejną perełkę z tamtych stron, ale książka, którą opisujesz dziwnie odpycha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy można tę książkę nazwać perełką. Jest dobrze napisana, ciekawa, ale rzeczywiście odpycha. Bohater jest ohydny, znęca się nad bezbronną sparaliżowaną staruszką. A ludzie, których spotyka, są pełni obojętności na czyjąś tragedię. Podczas czytania tej książki robi się smutno i ciężko na duszy.

      Usuń
    2. O, to chyba podobnie mam po filmach Smarzowskiego.

      Usuń
    3. A ze szwedzkich książek polecam Ci "Dom Babel" Jersilda. To też trochę smutna książka, ale nie tak przytłaczająca jak ta :)

      Usuń
    4. Dziękuję, uzupełni mi to, co znam z książek Zaremby:)

      Usuń
    5. Czyżbyś miała na myśli "O budowie i czynnościach ciała ludzkiego" Bolesława Zaremby? :)

      Usuń
    6. Macieja Zaremby "Polskiego hydraulika":)

      Usuń
    7. Ale ciekawe miałaś skojarzenie;)

      Usuń
    8. Skojarzenie wzięło się stąd, że "Dom Babel" to książka o szpitalu i lekarzach :)

      Usuń
    9. Wiem, wiem, podczytałam już o niej trochę:) Dlatego pomyślałam o "Polskim hydrauliku", tam jest reportaż o szwedzkiej służbie zdrowia.

      Usuń
    10. To będę musiała poszukać tego "Polskiego hydraulika". Dzięki za trop :)

      Usuń
  3. Jejku, to rzeczywiście coś bardzo oryginalnego. Koniecznie dodaję do chcę przeczytać. muszę się wczuć w ten klimat. Niebywałe reakcje i zachowania ludzkie, wręcz przerażające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytać warto. Książka ma coś w sobie. Mam przeczucie, że długo będę ją pamiętać.
      Właśnie przed chwilą wyczytałam, że Stig Claesson napisał dużo książek. Ale nasze wydawnictwa nie zainteresowały się jego twórczością. Oprócz "Po liściach palmowych i różach" wydano tylko "Kto kocha Yngvego Freja?". I jeszcze jest jakaś antologia zawierająca opowiadanie tego autora.

      Usuń
  4. Przyznaję, że literaturę skandynawską kojarzę wyłącznie za sprawą kryminałów. Cieszę się, że udowodniłaś, że istnieją tam również inne gatunki literackie :)

    Co do podejmowanej przez utwór tematyki, to wiele do powiedzenia w tej sprawie ma również francuski literat Michael Houellebecq. W jego dziełach często pojawia się motyw ludzi starych, bądź schorowanych - okazuje się, że w zachodnim społeczeństwie takie osoby czują się wyłącznie ciężarem dla swoich bliskich, uważają, że są niepotrzebne, nieprzydatne, dlatego tak często decydują się na dobrowolne odejście z tego świata. W ten sposób Houellebecq obnażył zakłamanie, które często spotykamy w mediach, gdzie radośnie trajkocze się, że ludzie decydują się na eutanazję, bowiem nie chcą więcej cierpieć. Ani słowem nie wspomina się natomiast o fakcie, że całe rzesze ludzi wybiera śmierć, bowiem alternatywą jest wyłącznie samotność, odtrącenie przez najbliższych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszyscy rozumieją, że cierpienie to nie tylko ból fizyczny, ale także ból psychiczny. Niektórzy bardzo źle znoszą samotność i odrzucenie, wpadają w depresję, tracą chęci do życia. Młody człowiek może mieć nadzieję na to, że jeszcze pozna "przyjazną duszę", że jego życie zmieni się na lepsze, staruszek nie może już na nic liczyć. Do tego dochodzą kłopoty ze zdrowiem, postępująca niesprawność.

      Lit. skandynawska to nie tylko kryminały, ale ogromna ilość książek obyczajowych i psychologicznych :) Houellebecqa jeszcze nie znam, ale widzę, że to interesujący pisarz. Rozejrzę się za jego książkami.

      Usuń
  5. Koczowniczko, był czas, że też zaczytywałam się literaturą skandynawską (i nie mówię tu o kryminałach, bo po te sięgam sporadycznie).
    Ciekawa jestem, czy czytałaś książkę "Kolos" Finna Alnaes`a? To taka psychologiczno-filozoficzna powiesć. Kiedy byłam nastolatką, przeczytałam tę książkę ze 3 razy, teraz, przy powtórce, byłam niestety rozczarowana, ale chętnie skonfrontowałabym wrażenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Nie czytałam i szczerze mówiąc, pierwszy raz syszę o takim tytule. Alnaes kojarzy mi się wyłącznie jako autor książki pt. "Musica". Zaciekawiłaś mnie bardzo i sprawdzę, czy "Kolos" jest w bibliotece :)
      W ciągu najbliższych miesięcy będzie u mnie dużo książek ze Skandynawii.

      Usuń
    2. Po cichu liczę, ze będą to książki takie nieco starsze :-) Bo to stwarza szansę, że już je czytałam i będe mogła coś sensownego na ich temat powiedzieć :-)
      Jestem strasznie ciekawa Twojej reakcji po przeczytaniu "Kolosa" (mam nadzieję, że go znajdziesz), ja sama nie mogę zrozumieć, dlaczego książka, która kiedyś mnie zachwyciła, teraz tylko irytuje... No, ale nie chcę Cię zniechęcać :-)

      Usuń
    3. Będą i starsze, i młodsze. Zaopatrzyłam się np. w "Miasto moich marzeń" Fogelströma (nabrałam wielkiej chęci na tę książkę po przeczytaniu bardzo ciekawej recenzji na blogu Kaye).
      Wzmianka o Twoich sprzecznych uczuciach nie zniechęca mnie, wprost przeciwnie :)

      Usuń
    4. Fogelström po świetnej recenzji Kaye jest i na mojej liście, na razie książki nie mam, ale czynię starania :-)

      Usuń
    5. I jeszcze mam zamiar przeczytać "Śmierć pszczelarza" :)

      Usuń
  6. Oj, ja nie mogę czytać takich książek :(
    Strasznie mnie dołują, nie mogę się później otrząsnąć...
    Czytam sporo poważnych rzeczy, ale staram się jednak unikać takich ciężarów - przynajmniej na papierze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takiej sytuacji lepiej nie czytać tej książki.
      Na okładce "Po liściach palmowych i różach" znalazłam informację, że "fabuła książek Claessona oscyluje między nastrojem komizmu i tragizmu". Tymczasem ja żadnego komizmu nie zauważyłam.

      Usuń
  7. Również nie zetknęłam się wcześniej z niczym podobnym. Myślę jednak, że ta książka jest zbyt...niepokojąca, jak dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niepokojąca i pesymistyczna. Po jej przeczytaniu przez jakiś czas nie mogłam dojść do siebie.

      Usuń
  8. Słabo znam literaturę skandynawską, za kryminałami nie przepadam, a co do pozostałej jakoś nie dotarłam. Mam pewne obawy, iż także u nas temat "nie mam czasu dla rodziny" (czytaj dla starszych osób) staje się coraz bardziej aktualny i problematyczny. Kiedyś obejrzałam modny dziś rodzaj telewizyjnego reality, w którym dwoje młodych ludzi zmuszono do kilku godzin opieki nad starszymi ludźmi w domu opieki, ich wypowiedzi, odraza, totalny brak empatii były przerażające. Myślę,że zamysłem twórcy była próba uwrażliwienia młodych ludzi, a może po prostu zwrócenia uwagi na problem, bo od odrazy, odrzucenia, antypatii już tylko krok do nienawiści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, od odrazy i antypatii już tylko krok do nienawiści. Fakt, że opieka nad starszymi ludźmi to ciężka i często niewdzięczna praca. Często jest tak, że osoba opiekująca się rezygnuje z własnego życia prywatnego, poświęca się, a zamiast wdzięczności spotyka się z narzekaniami, pretensjami, itp.

      Pewnie tak było, jak piszesz. Stig Claesson historią tą chciał zwrócić uwagę na problem starych ludzi. I udało mu się to. Opowieść wstrząsa, skłania do myślenia. Ciekawa jestem, czy utwór ten wywarł duże wrażenie na Szwedach.

      Guciamal, niekryminalną lit. skandynawską bardzo Ci polecam, choć może nie ten tytuł :-)

      Usuń
  9. Mam mieszane uczucia do tej książki, ale chyba bardziej mnie intryguje niż odpycha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku ta minipowieść bardzo mnie intrygowała, ale z czasem zwyciężyło uczucie odrazy, oburzenia, przykrości. Książkę warto przeczytać, ale trzeba przygotować się na to, że popsuje ona nastrój.

      Usuń